LIFESTYLETRAVEL

Wyprawa po słońce

Wyjazd w czasie pandemii jest potrzebny, choćby na kilka dni, żeby na łonie natury pooddychać pełną piersią, zresetować umysł od przytłaczających informacji i po prostu wyluzować. Gdy w Polsce panuje jeszcze zimowy mrok, po słońce i śnieg przyjechałam wraz z przyjaciółmi do włoskiego Alpe di Siusi. Moja tęsknota za nartami była silniejsza niż za plażą i palmą. W lutym w Tyrolu Południowym jest już dziennie prawie dziewięć godzin słonecznych, więc opalanie gwarantowane!

Alpe di Siusi to wyjątkowe miejsce, uważane za największą halę górską w Europie, przed wiekami znane było wśród czarownic, jako najlepsze do uprawiania magii. Dzisiaj, na wys. 2249m.n.p.m, przebywają szczęśliwi narciarze. ciesząc się magią krajobrazu. Różnorodność tras zadowoli każdego, zwłaszcza, że karnet obejmuje także rozległą Val Gardena. Można spędzić cały dzień na trasach mistrzostw świata na Ciampinoi, lub spróbować spokojniejszych zjazdów. W sumie jest do objeżdżenia ponad 200 km tras!

Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Narciarze biegowi traktowani są na równi ze zjazdowymi. Trasy biegowe, jest ich 77 km,  prowadzą przez okolice uważane za jedne z najpiękniejszych w Alpach.  Warto więc zrezygnować z bicia rekordów i spokojnie podziwiać fascynujące krajobrazy. W Siusi odbywają się także mistrzostwa Europy w saneczkarstwie.

Od 1974 r. ten piękny obszar obejmuje park narodowy, co oznacza, że zaprzestano rozbudowy infrastruktury turystycznej,  nie ma tu ścisłego centrum hotelowego, znajdziemy raczej rozrzucone na płaskowyżu pojedyncze hoteliki i pensjonaty. Sielankowo i spokojnie.

Włosi są w większości zaszczepieni i wymagają tego samego od przyjeżdżających, ale od 1 lutego nie potrzeba już robić dodatkowego testu przed podróżą. Na wyciągach i w gondolach obowiązują  maseczki FFP2. Wszędzie panuje przyjazna (jak to we Włoszech;) atmosfera i jest stosunkowo pusto. Cały dzień na słonecznych nartach a wieczór w malowniczej knajpce z pyszną  kuchnią i bombardino, to mi wystarczy, żeby naładować się dobrą energią!

Do zobaczenia na trasie!

– Kasia