Nic pewnego
Niedzielna refleksja.
Obudziłam się rano a świat jest już inny niż wczoraj. Na Bliskim Wschodzie wybuchła wojna. Gdzieś zmienia się właśnie granica. Gdzieś ludzie zasypiają przy dźwięku syren, a nie ciszy.
A my? Parzymy kawę. Otwieramy okno. Cieszymy się dniem, idziemy na spacer… I dopiero wtedy dociera do nas, jak wiele rzeczy uznajemy za oczywiste.
Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co przyniosą kolejne lata. Świat przyspieszył. Jest bardziej napięty, bardziej niepewny. Wydaje się, że wojen jest więcej, że bezpieczeństwo nie jest czymś danym raz na zawsze.
Ale właśnie dlatego warto się zatrzymać. Bo może największą mądrością nie jest próba przewidzenia przyszłości, lecz umiejętność docenienia teraźniejszości. Docenienia tego, że możemy iść ulicą bez lęku, a wieczorem gasimy światło nie dlatego, że musimy się ukrywać, ale dlatego, że chcemy odpocząć.
Nie mamy wpływu na wielką politykę. Mamy wpływ na to, czy potrafimy być wdzięczni za miejsce, w którym żyjemy, kraj, który mimo swoich niedoskonałości, daje nam poczucie bezpieczeństwa. Za zwykły dzień, który nie jest naznaczony strachem…
Warto powiedzieć sobie dzisiaj:
Dobrze, że tu jestem.
Dobrze, że jest spokojnie.
Dobrze, że mogę żyć normalnie.
Bo normalność bywa największym luksusem.
– Kasia
