LIFESTYLE

Ten czas

Jestem z pokolenia, które dobrze pamięta listopad 1989 roku, kiedy upadł mur berliński. Wierzyliśmy wtedy, że był to koniec pewnej ery, że dawny podział świata na Wschód i Zachód to już historia. Ideologiczny konflikt między kapitalizmem a komunizmem wyparował i pojawiło się entuzjastyczne uczucie, że wszyscy jesteśmy po tej samej stronie.

Lata dawnej zimnej wojny były jednak prostsze, a zasady bardziej klarowne – jeśli jedna strona wkroczyła w przestrzeń drugiej, zawsze istniała groźba wzajemnie gwarantowanego zniszczenia. Więc to się nigdy nie zdarzyło, chociaż wojna nieraz zdawała się bliska.

W 2014 roku Putin przejął Krym, pomimo, że wcześniej podpisał umowę międzynarodową, akceptującą granice nowego państwa ukraińskiego. Zachód przyglądał się tylko jak Rosja łamie ustalenia i nadal robił z nią interesy. Były przemówienia i sankcje, ale za słabe by skłonić Putina do zmiany postępowania.

Skończył się definitywnie świat jaki znaliśmy, już nie ma żadnych zasad gry. Szaleniec wywołał wojnę, w której giną niewinni ludzie, żeby on mógł spełnić swój sen o imperium. Ta wojna obnaża też hipokryzję innych przywódców i organizacji, ich koniunkturalizm. Włosi nadal zamierzają eksportować luksusowe dobra dla oligarchów rosyjskich, Belgowie chcą sprzedawać im swoje diamenty, Niemcy nie widzą powodu, aby wyłączyć Rosję ze SWIFTU a UEFA zakazuje wywieszania banerów nieprzyjaznych rosyjskiemu okupantowi, by nie urazić uczuć Putina. Interesy przede wszystkim.

Kiedy świat polityki nie jest jednomyślny i stanowczy wobec nieprzewidywalnego agresora, zwykli obywatele mają więcej odwagi w działaniu i empatii w niesieniu pomocy ofiarom tej wojny – Ukraińcom. Bezinteresowna życzliwość dla tych, którzy potrzebują teraz naszej pomocy oraz wsparcie płynące z milionów polskich serc są wspaniałe i pokazują prawdziwe braterstwo. Jestem dumna z mojej rodziny, która świadczy usługi prawne gratis przyjeżdżającym Ukraińcom, wdzięczna za zbiorki darów i wsparcie finansowe, które niosą moi przyjaciele i znajomi.

W obliczu wojennego strachu, który nas osacza, zabiera energię i daje poczucie bezsilności, nie zapomnijmy też umieścić siebie samych na liście tych, którzy są ważni i na których nam zależy. Zachowajmy wewnętrzny spokój i równowagę, zadbajmy o siebie, żeby nie zwariować i nie zagubić tego co najważniejsze. Dziś, gdy nie wiadomo co będzie jutro, kochajmy najlepiej jak się da, okazujmy sobie życzliwość i miłość, bo to jest moc, której nam nikt nie odbierze.

Wysyłajmy w świat dobrą energię, aby zapanował pokój!

– Kasia