LIFESTYLE

Uśmiechnięte pośladki

Dzień Kobiet to dobry moment aby oficjalnie otworzyć sezon bikini! I wcale nie myślę tu jeszcze o ubieraniu  kostiumu kąpielowego, ale raczej o przygotowaniu swojego ciała do tego jakże miłego stanu rzeczy, jakim będzie zdjęcie z siebie szala, rękawiczek, czapki i innych wierzchnich okryć. Nasze ciało, niczym niedźwiedź wychodzący po zimie ze swojej  gawry, pragnie cieszyć się  pełnią natury, słońcem i oddychać świeżym powietrzem. Kobiety wiedzą, że ten moment się zbliża i dlatego gabinety kosmetyczne przeżywają oblężenie. Zabiegi naciągania, odsysania, modelowania czy wygładzania, cieszą się takim wzięciem, że z trudem mogę umówić się na manicure. W lesie tłok też jakby dziś  większy panuje, bo przy okazji wyprowadzania psa, całe rodziny zabrały się na spacer niedzielny, a i gadżeciarzy ubranych w modne stroje biegowe nie brakuje. Czyli ogólne poruszenie przedwiosenne w pełni. No i bardzo dobrze, bo jak rodacy się ruszają, to wydzielają im się endorfiny, hormony szczęścia i potem są dla siebie milsi. Kiedy  się ruszamy, czujemy się lepiej, jesteśmy zdrowsi i odporniejsi.  To oczywista oczywistość.

Zgodnie z maksymą powtarzaną przez moją babcię: ,,Cokolwiek robisz, rób to jak najlepiej, albo w ogóle się za to nie zabieraj’’, trochę się teraz powymądrzam. Wykształciłam się 30 lat temu w zakresie odnowy biologicznej, dzisiaj zwanej fizjoterapią i wiem jedno: wielu z nas robi sobie więcej krzywdy niż pożytku, traktując swoje ciało powierzchownie albo ściśle zadaniowo i wybiórczo. Na przykład po całym dniu siedzenia w biurze przebieramy się w specjalny strój i na godzinę wybieramy się z misją w specjalne, opłacone  miejsce, żeby się poddać specjalnemu, intensywnemu zabiegowi lub  ruchowi. I tak do następnego razu za tydzień. Szczerze, to efekt pozostaje bardziej w sferze psychicznej niż fizycznej. Taka częstotliwość jest dobra na odreagowanie stresu, ale dla ciała  nie daje zbyt wiele. Rozumiem, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma i  brak czasu narzuca nam pewne zachowania, jednak…

… cała sztuka zdrowego ruchu i wyglądu nie polega na okolicznościowych zrywach, spektakularnych popisach, tylko na systematycznych i umiarkowanych ćwiczeniach, których  nasze ciało potrzebuje najbardziej i za które odwdzięczy się  brakiem bólu, elastycznością i wyglądem. Wiem co mówię, bo pomimo swojego wieku, często wyruszam w długie i męczące podróże z ciężkim plecakiem, wspinam się na wysokie szczyty i jak do tej pory czuję się świetnie. Tak, wszędzie gdzie mogę ćwiczę. To chyba bardziej już nawyk niż potrzeba😊

Ostatnie badania wykazują, że 11 minutowy trening interwałowy daje tyle samo korzyści co godzina aktywności fizycznej. Czyli porcja takiego treningu rano i po południu daje wymierny efekt dla naszego zdrowia i wyglądu. Tylko 11 minut!

A oto moja osobiste rada: Rób sobie częste krótkie przekąski ruchowe. Najlepiej zaś zaczynaj dzień od kilku  pozycji rozciągających.  Niech to się stanie elementem twojej porannej  toalety.

Wiele osób na siłowni ćwiczy tylko ,,mięśnie z lustra’’, to są te, które dobrze prezentują się z przodu, gdy się przeglądamy w lustrze – wyciskanie sztangi, trening bicepsów, brzuszki… A co z tak ważnym tyłem, naszą podstawą? Zdarzyło wam się mieć ból pupy?

Ćwicz pośladki – największe prostowniki stawu biodrowego, odpowiadające za utrzymanie pionowej postawy ciała podczas stania i chodzenia. Tyle siedzą, że zasługują na aktywny relaks. Uśmiechnięte pośladki, to lepsza postawa ciała i odciążenie dla kręgosłupa. A poza tym wyćwiczony tyłek dobrze się prezentuje latem i nie tylko!

Czy wiecie, że  sarkopenia, czyli utrata masy mięśniowej dotyka nas już po 30-ce?! Zgodnie z zasadą, że do 50-tki możesz, a po 50-ce po prostu musisz, ruszaj się gdzie tylko można na swoich nogach. Ćwicz to co lubisz, lub to co ci najlepiej wychodzi! Nie ulegaj modzie crossfitu czy  biegania maratonów, bo od tego przybędzie ci kontuzji a nie zdrowia.  Jednak  jeśli chcesz bardzo dobrze funkcjonować, zwiększ porcje ćwiczeń siłowych aby przeciwdziałać utracie mięśni i wzmocnić stawy. Nie musisz od razu kupować karnetu żeby ćwiczyć. Siłownia jest wszędzie, w domu, w ogrodzie, w lesie. Naucz się tylko korzystać z tego co masz wokół siebie.

Na koniec pamiętaj, życie jest za krótkie żeby je przesiedzieć na kanapie. Poza tym  siedzenie jest  śmiertelnie szkodliwe. Jeśli będziesz jeść zdrowo i ruszać się systematycznie, twój wygląd zadziwi cię pozytywnie i to szybciej niż myślisz, zaś twój tyłek będzie ci wdzięczny!  Lato już za chwilę…

– Kasia