LIFESTYLE

Być autentycznie…

Zbyt często w życiu ignorujemy to co nam służy…Odkryłam, jak ważny dla mojego dobrego funkcjonowania jest sen i dlatego w swojej filozofii 5S postawiłam go na pierwszym miejscu. Jeżeli śpię mało, nie jestem sobą. Mogę mniej jeść i mniej pracować ale spać muszę odpowiednią ilość godzin. I żadna impreza mi w tym nie przeszkodzi.

Czasami tłumimy nasze  potrzeby i próbujemy siebie przekonywać, że możemy się dostosować… Możemy, tylko po co? Sądzę, że aby być szczęśliwym, powinniśmy być przede wszystkim autentyczni. Warto się zastanowić, czego potrzebujemy, co nam sprzyja a co przeszkadza  takim być.

Na co dzień obserwuję, jak wielu z nas ma wewnętrzny dylemat, gdy chce żyć zgodnie ze swoimi upodobaniami a nie czyimiś oczekiwaniami. Kiedy ich głos mówi, żeby przestali wciąż myśleć i starać się o to kim powinni być a pogodzili się z tym i zaakceptowali kim naprawdę są.

W byciu autentycznym chodzi o to aby bardziej przejmować się tym co sami czujemy, mniej tym co myślą o nas inni. Żeby przestać tak bardzo dążyć do perfekcji. By częściej mówić ,,nie’’ innym a ,,tak’’ sobie. Kiedy zachowujesz się autentycznie, we wszystkim co robisz jesteś tą samą osobą, niezależnie od tego, czy rozmawiasz z szefem, czy z woźnym. Nie przedstawiasz różnych twarzy ani nie opowiadasz innych historii różnym ludziom.

Na co dzień dopasowujemy się do wielu sytuacji. Wiemy jak rozmawiać, jak się ubrać, jak się zachować by nas akceptowano. Ja sama uważam się za specjalistkę w tej dziedzinie, gdy podczas swoich dalekich podróży, niczym kameleon  dopasowywałam się do różnych  kultur, klimatów i środowisk, nawet do swoich niewygód… Ale dopasowywać się nie oznacza zawsze być sobą…

Bycie autentycznym wymaga od nas również odwagi, gdy wyrażamy  szczerze to co nam leży na sercu, gdy stawiamy innym granice, gdy przyznajemy się do błędu lub gdy prosimy o pomoc. Także wtedy, gdy łagodnie traktujemy siebie samych, bo czujemy, że na to właśnie zasłużyliśmy.

Róbmy to, co uznawaliśmy kiedyś za niekonwencjonalne, gdy przyjdzie nam ochota. W ten sposób odkryjemy pokłady osobistej mocy. Chociaż zajęło mi trochę czasu wyjście z ustalonych przez innych ram, przyznaję, że teraz mam odwagę żyć tak jak lubię, po swojemu. Odkąd komunikuję swoje granice, jestem może mniej miła, ale bardziej kochająca siebie i dumna z kobiety jaką się stałam 🙂

– Kasia