Nowe wyzwanie…
Dzisiaj ruszam w drogę. Przede mną Camino Primitivo, około 320 kilometrów pieszo z Oviedo do Santiago de Compostela. Dwa tygodnie wędrówki przez Asturię i Galicję, przez góry, wzgórza, lasy i małe miejscowości…
To najstarszy ze szlaków prowadzących do Santiago i jeden z najtrudniejszych. I chyba właśnie dlatego go wybrałam.Można iść Camino jako pielgrzym. Można iść jako wędrowiec. Można wierzyć w Boga, w siebie, w naturę albo po prostu w to, że warto czasem ruszyć przed siebie i przez chwilę nie wiedzieć, co czeka za kolejnym wzgórzem…
Camino to nie tylko droga do Santiago. To także droga do siebie. Na co dzień jesteśmy bombardowani bodźcami, telefonami, wiadomościami, obowiązkami, cudzymi opiniami. Wciąż gdzieś pędzimy i rzadko mamy okazję usłyszeć własne myśli.
A tutaj przez wiele godzin dziennie będzie tylko droga, plecak, zmęczone nogi, przyroda i ja.
Myślę, że każdy z nas potrzebuje czasem takiej przestrzeni. Żeby pobyć samemu ze sobą. Coś przemyśleć. Coś zostawić za sobą. Sprawdzić swoje ciało i głowę. Przypomnieć sobie, jak niewiele naprawdę potrzebujemy.Nie wiem jeszcze, co znajdę po drodze. I bardzo mi się to podoba.
Wiem tylko, że przez najbliższe dwa tygodnie każdego ranka będę zakładać plecak i robić kolejny krok…Bo czasem, żeby dowiedzieć się dokąd naprawdę zmierzamy, trzeba po prostu ruszyć w drogę.
Kasia

